Łuk jaki jest, każdy widzi.

Łuk jest bronią miotającą. Jego powstanie nie jest do końca określone w czasie, jednak wydaje się, iż powstał we wczesnej fazie górnego paleolitu ( ok. 30 000 do 25 000 lat p.n.e. ). Nie jesteśmy też w stanie określić dokładnego miejsca powstania: Europa, Azja, Afryka.

Najprostszym sposobem wykonania łuku ( zapewne tak to wyglądało na początku ) jest połączenie dwóch końców zwykłego kija za pomocą sznurka.

Ze względu na typy łuki możemy podzielić na:

  • Łuki proste drewniane
  • Łuki refleksyjne
  • Łuk japoński ( yumi)

Najczęściej spotykane typy łuków prostych drewnianych historycznych  to:  D-kształtne, płaskie, owalne ( soczewkowe).

  • „Łuki D-kształtne charakteryzują się przekrojem przypominającym wielka literę D, kwadrat lub prostokąt o zaokrąglonych krawędziach, gdzie szerokość łęczyska jest niemal równa jego wysokości w poszczególnych miejscach, bądź różnice między ich wartościami są nieduże. Łuki te największą średnicę maja w majdanie, skąd symetrycznie zmniejsza się ona w kierunku gryfów, zarówno w szerokości, jak i wysokości łęczyska.
  • Łuki płaskie posiadają w przekroju ramiona prostokątne o zaokrąglonych krawędziach. Z reguły szerokość jest ponad dwukrotnie większa od jego wysokości. Łuki te przypominają szerokie, płaskie listwy tuż za majdanem i zwężają się symetrycznie w kierunku gryfów. Wysokość ramienia na poszczególnych odcinkach zmniejsza się z reguły tylko nieznacznie lub wcale. Uzależnione jest to głównie od mocy łuku, jaką chce uzyskać wytwórca, jego profilu i po części indywidualnego gustu. Łuki te posiadają wyraźnie wyodrębnioną rękojeść ( majdan).
  • Łuki owalne przekrojem przypominają elipsę, chociaż w praktyce są one bardziej płaskie od strony grzbietu i bardziej wypylone od strony brzuśca. Taka, nieco pozbawiona symetrii, elipsa przypomina trochę spłaszczona literę D. Przekroje te można stosować zarówno w łukach posiadających wyodrębniona rękojeść, jak też wyginających się na całej długości.”

 

Łuki refleksyjne „ zbudowane były z drewna, rogu, ścięgien i kleju. Ich strukturę porównywano do budowy ludzkiego ciała. Drewno kojarzono z ludzkim kośćcem, ścięgna z arteriami, klej z krwią, róg zaś z ciałem.[1]

 

Łuk yumi ,typowy łuk japoński, jest wyjątkowo długi ( jego  wymiary dochodzą do 2,5 m). Jest to łuk kompozytowy, klejony z kilku warstw bambusa. Cechą bardzo charakterystyczną dla łuku japońskiego jest asymetryczność – górne ramie jest dłuższe niż dolne i mniejsze od dołu przez co (majdan) jest na wysokości ok. ⅓ długości łuku. Yumi stosowany był zarówno przez łuczników konnych, jak i pieszych, a sztuka walki rozwinięta w oparciu o użycie takiego łuku zwana jest kyūjutsu. Łuk stosowany obecnie w sztuce kyūdō jest nieco krótszy (2,21 m, ±6 cm).[2]

 

We współczesnym świecie tworzywa produkowane przez człowieka są już bardziej wytrzymałe niż materiały naturalne. W przypadku łuków kompozytowych wcześniej stosowane rogi i ścięgna zastąpiły włókno szklane i  karbon. Oba materiały w połączeniu z drewnem znacznie poprawiają dynamikę oraz wytrzymałość współczesnych łuków. Dotyczy to wszystkich typów łuków, także prostych.

Mimo zmiany technologii oraz materiałów używanych do produkcji łuków ich podstawowa budowa nie uległa wielkim modyfikacjom ( pomijając łuk bloczkowy ). Do podstawowych typów łuków zaliczyłbym też łuki sportowe, które uległy jednak częściowej ewolucji. Łuki te posiadają już okno w majdanie, maja możliwość pewnych modyfikacji, to znaczy : można założyć stabilizatory ( centralny + boczne ), butony, klikery, podstawki, celowniki czy wreszcie wymienić same ramiona. Jednak podstawowa budowa oraz charakterystyka pracy pozostaje nie zmieniona.

 

Jak działa łuk? To pytanie niezwykle proste, ale i bardzo złożone zarazem. Można powiedzieć, iż naciąga się cięciwę na której założona jest strzała ( bezwzględnie gdyż w innym przypadku uszkodzimy łuk ), po czym zwalniamy uchwyt na cięciwie. Strzała zostaje wypuszczona ze sporą prędkością w kierunku celu. Kiedy napinamy łuk gromadzimy w nim energię. W momencie zwolnienia cięciwy energia potencjalna zamieniona jest na energię kinetyczna, którą przekazujemy na strzałę. Stąd ważne aby na cięciwie znajdowała się strzała. Każda energia zmienia się w inną energię, a przy braku strzały energia potencjalna nie jest przekazana strzale, która zmienia ją na kinetyczną. Zmiana energii zachodzi w samym łuku co prowadzi do nieodwracalnego uszkodzenia.

 

Kupując swój pierwszy łuk musimy go „dobrać” do siebie. Jak to zrobić? Za przykład podam siebie.

Nie należę do słabych osób, więc skoro strzelałem już wcześniej z łuku o naciągu 30 kg ( ciężar o wadze 30 kg naciąga łuk na długość ok. 71 cm ) to stwierdziłem, iż zakup łuku o sile 26 kg ( 58 # ) będzie dobrym rozwiązaniem. Pomyślałem: „Co JA nie dam rady?!!!.” No i powiem szczerze, że dałem. Jednak o pracy z łukiem do czasu, aż do niego nie „dorosłem” nie było mowy. Kiedy już nabrałem odpowiedniej krzepy fizycznej i mogłem z mojego „wschodniaka” strzelać przez 3-4 godziny bez większych przeszkód, okazało się iż nabrałem złych nawyków. Zła postawa i brak osoby która pokazałaby mi błędy, spowodowała to, że po czasie trzeba było się „uczyć” od nowa. Tym razem dobrałem już łuk o sile 22.5 ( 50 # ) i długości 64”. Dowiedziałem się też o co chodzi z tą nieszczęsną długością naciągu . No cóż, łuk cechowany przy 28” naciągany na 31”-31.5” będzie miał znacznie większą siłę. Tak więc kupując pierwszy łuk należy zmierzyć swoją faktyczną długość naciągu. Prostym sposobem jest zmierzenie rozpiętość swoich ramion od końca palców prawej dłoni do końca palców dłoni lewej. Wynik należy podzielić przez 2.5, następne przeliczyć na cale dzieląc wynik przez 2.54. Dla mnie działanie to wygląda następująco: 205:2.5=82. Następnie przeliczamy na system calowy. 82:2.54=32.28 . Wynik 32 to jest moja długość naciągu w calach. Odliczamy cal na cofniecie barku podczas naciągania i inne czynniki. Wychodzi 31”. Dobierając swój pierwszy łuk należy pamiętać, iż powinniśmy mieć możliwość naciągnąć go i spokojnie wycelować. Patrząc na moim przykładzie, dla mnie łuk o sile 22.5 kg ( 50 # ) byłby idealny na początek. Dodatkowo pamiętajmy, że łuki zazwyczaj ( aktualnie 99% ) cechowane są na długości 28”. Jeśli mamy inną długość naciągu niż 28” to siła potrzebna do naciągnięcia łuku będzie inna. W przypadku kiedy łuk jest krócej ciągnięty siła potrzebna do napięcia go będzie mniejsza, i odwrotnie. Jeśli będzie naciągany na więcej niż 28” to będziemy potrzebowali włożyć w to więcej siły. Wielokrotnie spotkałem się z opiniami, że jest to ok. 0.9 kg na każdy cal powyżej 28”. Kiedy już określimy siłę ( polecam mniejsza na początek ) i długość naciągu zastanówmy się nad typem łuku. Z własnego doświadczenia ( pewnie nie ja jeden ) wiem, iż łuki długie tzw. longbowy są prostsze do opanowania i bardziej „tolerancyjne” od krótkich. Jak dobrać łuk? Musimy sprawdzić czy dany łuk można naciągać na taką długość dedykowaną dla nas. Dotyczy to zwłaszcza takich „goryli” jak ja. Większość osób mieści się w tych standardowych 28” ( pomijam strzelanie metoda wschodnią, z zekiera).

Innym ważnym aspektem przy wyborze pierwszego łuku z pewnością jest komfort użytkowania. Jeśli mowa o łukach długich to przyjmijmy ze rozpiętość ramion powinna być przybliżona do długości łuku ( proszę nie mylić z wysokością ). Taki łuk będzie dla nas wygodny ( na 99% 😉 ). Co do luków wschodnich to tak naprawdę powinniśmy się dowiedzieć czy dany łuk można naciągać na tyle cali ile jest nam potrzebne.

Jest to krotki zarys typów łuków i ich sposobu doboru. Przed zakupem pierwszego łuku zdecydowanie zalecam kontakt z kimś kto udzieli nam odpowiednich wskazówek dostosowanych do naszych indywidualnych potrzeb. Zalecam też, (jeśli jest taka możliwość), wypróbowanie danego łuku lub postrzelanie z podobnego sprzętu jaki chcemy zakupić pod okiem osoby doświadczonej. Jeśli nie mamy możliwości to kupmy łuk o mniejszej sile naciągu niż nam się wydaje ze będzie odpowiednia. Kobietą polecałbym odwrotną sytuację, wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Łuk należy testować z założona rękawicą ochronną lub skórką na rękę naciągającą cięciwę. Odczuwamy inaczej siłę łuku. Cięciwa nie wrzyna mam się tak w palce przez co jesteśmy w stanie bardziej obiektywnie sprawdzić dany łuk. Podkreślam, że jeśli macie możliwość postrzelania i zasięgnięcia opinii osób które już strzelają i mają doświadczenie –  zróbcie to!!!!!!!!! Unikniecie sporego stresu, wydatków i możliwe że kontuzji.

 

Łobaza Seweryn

 

 

[1] A. Swoboda, sztuka posługiwania się krótkim łukiem refleksyjnym za pomocą pierścienia łuczniczego, Adam Swoboda 2011

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Łuk_(broń)#Rodzaje_.C5.82uk.C3.B3w

Indianie

Indianie Ameryki Północnej (First Nation, Aboriginal People, Native American) – Indianami nazywa się niemal całą (z wyłączeniem Aleutów i Inuitów) autochtoniczną (tubylczą, rdzenną) ludność obu Ameryk. Znaleziska archeologiczne i antropologiczne sugerują, że Ameryka Północna została zaludniona przez przybyszy z Azji co najmniej 12 tysięcy lat temu. (ostatnio powszechna staje się teoria o późniejszej fali Atapasków, którzy mieli pojawić się około 9000 lat p.n.e.) Byli to łowcy wielkich zwierząt plejstoceńskich, w pogoni za którymi przeszli “suchą stopą” przez wolną wtedy od wody cieśninę Beringa. Około 4000 lat p.n.e. pojawili się przodkowie Eskimosów (Innuici) i Aleutów, lecz musieli już pokonać wodną przeszkodę po cofnięciu się lądolodu. Pod wpływem zmian środowiska, w którym egzystowały (a także wcześniejszego możliwego asymilowania jednostek czy małych grup z Oceanii i Australii (nawet z Europy-Wikingowie), powyższe ludy wytworzyły wiele odmiennych kultur, które naukowcy zajmujący się tym problemem sklasyfikowali w dziesięć regionów kulturowych, istniejących w momencie zetknięcia się Aleutów, Eskimosów i Indian z kolonizatorami.

Łuki

Indianie używali stosunkowo długich łuków, z powodu zależnosci od środowiska, w którym przyszło im żyć, plemiona często zmuszone były do dzielenia się na mniejsze grupy, których wielkość była zależna od dostępności zwierzyny na danym terenie. Z początku prowadzący pół osiadły tryb życia , po wprowadzeniu koni do Ameryki Pn. przez Hiszpanów, diametralnie zmienili swoją kulturę. Z tą chwilą łuk stał się dla nich wręcz koniecznością i gwarancją przeżycia po zdobyciu koni, podczas jazdy wierzchem łatwiej mu było posługiwać sie krótszym łukiem (około 105 cm długości). Łuki były używane przez Indian jeszcze przez długi czas po kolonizacji, ponieważ nabijanie przez lufę ówczesnych muszkietów sprawiało wiele trudności, co uniemożliwiało szybkie strzelanie. Łuki miały dużą przewagę nad muszkietami nabijanymi przez lufę. W czasie koniecznym na ponowne naładowanie muszkietu wprawny łucznik mógł wystrzelić z łuku od 12 do 15 strzał.

Typowy łuk wykonany był z jednego kawałka drewna, prawdopodobnie najczęściej jesionu. Jego całkowita długość wynosi ok. 43,5 cala a obwód w części środkowej wynosi ok. 21,5 cala. Łuk jest raczej symetryczny. Pręt został wyprofilowany na kształt litery ‚D’, co pozwalało wykorzystać zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną powierzchnię drewna. Prawdopodobnie do obróbki wykorzystywano kamiennych lub kościanych narzędzi. Zewnętrzna powierzchnia łuku jest dodatkowo wzmocniona ścięgnem (najczęściej łosia). Wzmocnienie owijano w pięciu, symetrycznie rozłożonych na całej powierzchni łuku miejscach i dodatkowo przyklejano klejem z kopyt. Nacięcia na końcach (mocujące cięciwę) powstają w wyniku pojedynczego, głębokiego cięcia na końcu każdej z gałęzi łuku i są wzmacniane ścięgnem. Cięciwa zrobiona jest ze splecionego ścięgna. Łuk tego typu jest dość mocny by przebić skórę bizona z niewielkiej odległości.



Strzały miały przeciętnie długość ok. 24 cali a średnicę od 3/16 do 3/8 cala. Lotki robiono z piór z lotek indyka, rozszczepionych wzdłuż stosiny. Po trzy pióra na strzałę, po ok. 7 cali długie, przyczepione klejem z kopyt i ścięgnem. Tak długie lotki, choć mogą wydawać się nieco nietypowe, zapewniały jednak krótkim strzałom z ciężkimi grotami, stabilny lot. Nacięcie z tyłu strzały robiono w kształcie głębokiego ‚V’. Groty strzał robiono z kamienia lub żelaza. Te ostatnie były popularnym przedmiotem handlu z Białymi. Kamienne groty robiono z krzemienia, kształtowanego kościanym narzędziem. Mocowano je za pomocą pojedynczego narzędzia, kleju i ścięgna.

Północno-Wschodnie Lasy

 

Obszar tak zwanej Kultury Leśnej dominował w północno- wschodniej strefie ekologicznej, która obejmowała równinę pomiędzy oceanem i pasmem górskim Appalachów i Alleghenów, nadrzeczne tereny bogatych gleb dolin Ohio i Missisipi, Wielkie Jeziora i wybrzeże morskie. Jest to olbrzymia kraina lasów, liściastych i iglastych, w której można spotkać brzozę, wiąz, dziki dereń, dąb, drzewo hikorowe, sosnę południową, górski jesion oraz zarośla mangrowe w części południowej.Ludy te wprowadziły rośliny hodowlane, jak np. różne odmiany dyni oraz rozwinęły ceramikę sznurkową. Drewno i kora były ważnymi materiałami dla Indian Leśnych, używanymi przez nich do wyrobu kanu z kory brzozy lub wiązu oraz konstrukcji toboganów, łuków, strzał, maczug, koszy, pojemników, łyżek, mis, tłuczków, moździerzy, kołysek, bębnów, rakiet do lacrosse i kijów do gry w piłkę.

Południowo-Wschodnie Lasy

 

Rolnictwo, które dawało północnym ludom leśnym ekonomiczne utrzymanie, stanowiło silniejsze nawet podstawy dla Indian południowo – wschodniego obszaru USA w obrębie obecnych stanów Alabama, Georgia, Missisipi, Południowa Karolina, Tennesee i sąsiadujących stanów północnych. Podczas gdy Kultura Missisipi wniosła praktyki rolnicze, rysy obrzędowe i religijne, społeczny system klasowy ludzi szlachetnych i pospólstwa, to karaibskie przedmioty takie jak płaszcze z piór, lektyki, drewniane stołki, łóżka platformowe, plecionki z trzciny, wykorzystywanie trucizn do połowów ryb i dmuchawki bardzo mocno łączyły plemiona Zatoki z Arawakami i Karaibami Antyli. Ziemię zajmowaną przez te plemiona porastały prawie niezniszczone lasy, które kiedyś rozciągały się od Atlantyku do Mississippi, dostarczając bogatych zasobów orzechów, jagód, korzeni, ryb i zwierzyny jako dodatek do rolnictwa plemion z wnętrza lądu.

Równiny i Prerie

 

Ze wszystkich Północnoamerykańskich Indian najbardziej popularni i szeroko znani są dawni rdzenni mieszkańcy Prerii i Równin. Ich terytorium rozciągało się od doliny Missisipi na wschodzie do Gór Skalistych na zachodzie i zajmowało całą przestrzeń od rzeki Saskatchewan na północy do Rio Grande na południu. Zachodnie Wysokie Równiny są bardzo jałowe i odznaczają się krótką wegetacją traw. Wschód z większą ilością opadów to Preria, charakteryzująca się ciemną glebą i wysokimi trawami. Cały obszar kiedyś roił się od zwierzyny – bizonów, antylop widłorogich, wilków, kojotów, jeleni i niedźwiedzi. Główny system rzeczny biegł z zachodu na wschód, łącząc się z Missouri i Missisipi, wzdłuż których można było znaleźć zalesione skrawki. Plemionami silnie związanymi z tym sposobem życia były Czarne Stopy, Gros Ventre (lub Atsina), Assiniboin, Wrony, Siuksowie, Czejenowie i Arapaho, wszystkie przybyłe na równiny ze wschodu; Kiowa, którzy przybyli z północy; i Komancze, którzy oddzielili się od Szoszonów.

Płaskowyż

 

Indianie żyjący na terenach obecnych stanów Idaho, Waszyngton, wschodni Oregon oraz przyległych obszarach stanów sąsiednich i Kanady stworzyli obszar kulturowy znany jako Płaskowyż. Generalnie obszar ten składa się z nieurodzajnych wyżyn, gór ze skrawkami lasów i jezior; jest przecięty przez dwa systemy wielkich rzek, Kolumbii i jej dopływu Snake. Plemiona zamieszkujące ten obszar utrzymywały się z pozyskiwania dziko rosnących roślin i warzyw, korzeni lewizji, jagód i nasion; łososia, innych ryb, jeleni, łosi i górskich owiec. Indianie mieszkali w stożkowatych lub spadzistych konstrukcjach z tyczek pokrytych krzewami lub matami z pałki szerokolistnej; później powszechne stały się tipi typu równinnego. Były to ludy nierolnicze, nie posiadające formalnej organizacji, ale posiadały złożoną teologię obejmującą duchy opiekuńcze i wierzenia, które ukazywały chorobę jako tymczasową utratę duszy.

Wielka Kotlina

 

Indianie, którzy mieszkali na olbrzymim obszarze dzisiejszej Nevady, Utah, zachodnich części Kolorado i Wyoming, południowego Idaho oraz przyległych części Oregonu i Kalifornii, dzielący podobny styl życia, tworzyli obszar kulturowy Wielkiej Kotliny. Obszar ten rozciąga się od rzeki Snake na północy, prawie do rzeki Kolorado na południu. Chociaż teren ten nie jest w całości pustynny, charakteryzuje go skąpa wegetacja, krzewy szałwi i ubogi step. Na wschodzie występują lasy i krzewy w kanionach i dolinach okazjonalnie można spotkać skrawki bagniste. Zasoby zwierzęce są ubogie, podstawowym pożywieniem były wiewiórki, króliki i ryby, czasem trafiały się antylopy, jelenie i bizony; jadano nawet gofery i koniki polne. Indianie zależni byli także od zbierania orzechów piniowych i żołędzi, z których wytwarzano papkę, mąkę i placki. Dodatkowo korzystano z dziko rosnących roślin, nasion, jagód i korzeni. Indianie Wielkiej Kotliny determinowani byli przez codzienne poszukiwanie żywności w bardzo niegościnnym i nadzwyczaj wymagającym klimacie, który regularnie stwarzał ekstremalne warunki termiczne.

Kalifornia

 

Charakterystyczne dla typowej kultury obszaru Kalifornii były plemiona, które żyły wzdłuż dwóch głównych systemów dolin rzecznych, Sakramento i San Joaquin włączając wschodnie stoki Sierra Nevada na północ po Mount Shasta i na zachód aż po Clear Lake. Różnorodność językowa tego obszaru była jedną z najbardziej złożonych w Ameryce Północnej. Podstawowym sposobem pozyskania żywności było zbieractwo. Dotyczyło to warzyw, żołędzi, kasztanów amerykańskich, ziaren i różnorodnych traw. Zajmowano się kopaniem korzeni i bulw z ziemi oraz zbierano morszczyn i wodorosty z oceanu, które często suszono i gotowano w zupach. Polowano na króliki, przepiórki i gofery, zbierano koniki polne i gąsienice oraz łowiono łososia. Wiele plemion wykazywało mistrzostwo w koszykarstwie, a Pomo znad Clear Lake wytwarzali trzcinowe kanu.

Południowy Zachód

 

Kultura Południowego Zachodu historycznie wywodzi się z dwóch podstawowych źródeł: pierwsze o starożytnej tradycji rolniczej, drugie o dużo późniejszej tradycji myśliwskiej, które Nawaho i Apacze, nowi przybysze na tym obszarze, wprowadzili około roku 1400. zaadoptowała rolnictwo i ceramikę z Meksyku; byli oni głównie rolnikami zamieszkującymi ziemianki i twórcami późniejszego rozwoju Południowego Zachodu.Wytworzyła ona systemy kanałów irygacyjnych, wysokiej jakości ceramikę i kamieniarstwo.

Wybrzeże Północno-Zachodnie

 

Indianie Wybrzeża Północno-Zachodniego zajmowali stosunkowo wąski pas pomiędzy Górami Nadbrzeżnymi, a Pacyfikiem i byli stosunkowo odizolowani od reszty kontynentu. Był to i jest kraj mocno zalesiony, łagodny i wilgotny, pokrywający obszar wybrzeża Pacyfiku od zatoki Yakutat na Alasce do Północnej Kalifornii. Górzyste wybrzeże tworzą fiordy z głęboko wcinającymi się zatokami i cieśniny oraz niezliczona ilość wysp. Ludność wybrzeża odróżniała się od plemion wnętrza lądu swoim rzemiosłem, sztuką, wierzeniami i obyczajami.

Subarktyka

 

Obszar kulturowy Ameryki Północnej obejmujący cały obecny Quebec, Nową Fundlandię, północne połacie Ontario, Manitoby, Saskatchewan, Alberty, północne obszary wnętrza lądu Kolumbii Brytyjskiej, Terytorium Jukon, zlewisko rzeki Mackenzie wraz z Wielkim Jeziorem Niewolniczym i Wielkim Jeziorem Niedźwiedzim, i wnętrze Alaski. Indianie, wyłączając Beothuków, należą wyłącznie do rodziny Algonkińskiej na wschodzie i Atapaskiej na północnym zachodzie. W obrębie tego rozległego obszaru kultura pozostawała dość stała, chociaż elastyczna, ściśle związana z łowiectwem i rybołówstwem. Klimat jest surowy, z długą, mroźną zimą i krótkim, ciepłym latem. Temperatury poniżej –40 stopni C. są powszechne, ale często osiągają 30 stopni C. latem, a towarzyszy im ogromna ilość owadów, które dręczą tak ludzi jak i zwierzęta.Większość tego obszaru jest niziną arktyczną obfitującą w duże ilości świerku, modrzewia amerykańskiego, wierzby i olchy Zwierzęta o ekonomicznym znaczeniu dla Indian to łoś, karibu, niedźwiedź, lis, wilk, wydra i bóbr, a wśród ryb sieja, lipień, pstrąg i szczupak. Znaczna liczba grup atapaskich, z obszarów wielkiego łańcucha gór na Terytorium Jukon i w Kolumbii Brytyjskiej, zamieszkiwała bujne lasy dolin rzecznych pełne świerku, jodły, żywotnika i choiny kanadyjskiej. Tylko w zatoce Cooka na Alasce żyli Indianie, gospodarczo częściowo zależni od morza. Dla niektórych grup alaskańskich ważny był łosoś. Rybołówstwo stało się ważniejsze u schyłku okresu handlu futrami.

Arktyka

 

Obszar kulturowy Arktyki, ojczyzna wyłącznie Eskimosów (teraz zwykle zwanych Inuitami) i Aleutów zajmuje połać 5000 mil od Syberii do Grenlandii, włączając większość wysp i obszary przybrzeżne Alaski, Kanady wraz z Labradorem i Grenlandię. Ziemia ta jest prawie bezdrzewna i ograniczona przez tundrę na południu. Jest to region, gdzie klimat jest tak zimny, a wybrzeża chłostane burzami o takiej wielkości, że wydaje się on znajdować poza granicami obszarów, na których ludzkie istoty mogą przetrwać, a co dopiero rozwijać się pomyślnie. Eskimosi opierali swą egzystencję głównie na morzu, gdzie łańcuch żywieniowy zapewniała duża populacja fok, wielorybów i morsów. Latem, kiedy zwykle jednostajny krajobraz szybko ogarniało ciepło oraz wybujałość flory i fauny, udając się w głąb lądu zamieniali się w łowców karibu, powracając na wybrzeże jesienią i zimą, aby łowić ryby i polować na ssaki morskie przez przeręble lub głębokie szczeliny w lodzie. Żywili się głównie tłuszczem i spożywanym w większości na surowo mięsem, które dostarczało im witaminy C potrzebnej dla zdrowia. Ich narzędzia, oszczepy, harpuny, sanie, szkielety kajaków, a nawet łuki często musiały być składane w złożone konstrukcje z dryfującego drewna i rogu, dlatego że mieli ograniczony dostęp do drzew.

Wykorzystano: www.wikipedia.pl, www.indianie.eco.pl, www.lakota.of.pl


i taki oryginalny plemienia Penebscot z terenów północny-wschód USA, stan Maine, Zatoka Penebscot

Warto zajżeć!
https://anthro.amnh.org/anthropology/databases/common/public_access.cfm?database=north
http://www.wykop.pl/ramka/2361352/wspaniale-luki-i-strzaly-indian-ameryki-polnocnej/

Teks napisany przez Michał „Misza” Lorenc

Słowianie

Znamy dzieje Egipcjan, Greków, Rzymian. Wiemy, gdzie mają swoje korzenie Niemcy i Anglicy. Ale co wiemy o naszych przodkach? Kim jesteśmy, skąd przyszliśmy?
Co sprawiło, że jesteśmy tacy, a nie inni?

Każdy słyszał o prehistorycznym grodzie w Biskupinie i o świętokrzyskich dymarkach – starożytnych hutach żelaza. Co roku w Biskupinie i w Nowej Słupi pod Świętym Krzyżem są organizowane archeologiczne festiwale i niejeden ze zwiedzających jest przekonany, że ogląda prasłowiańskie zabytki. Prawda jest jednak inna. Nasi przodkowie przywędrowali nad Wisłę i Odrę dopiero około 500 roku naszej ery, czyli niedługo po upadku zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego.
W starożytności, w czasach rozkwitu cywilizacji Grecji i Rzymu, o Słowianach nikt nie słyszał. Tak jakby ich nie było. Na pewno zaś nie było ich nad Wisłą i Odrą, podobnie jak nie było ich na Bałkanach ani nad Morzem Czarnym. Na naszej ziemi żyły różne ludy, wśród których najpotężniejsi byli Lugiowie, później zwani też Wandalami. (Archeologowie, rozkopujący ich groby i osady, nazwali ten lud „kulturą przeworską”.) Północ Polski zamieszkiwali Goci, tworzący tzw. „kulturę wielbarską”. Stopniowo spychali oni Lugiów-Wandalów na południe, sami zaś szlakiem wzdłóż Wisły i Bugu powędrowali na Ukrainę.
Około roku 400. naszej ery Goci i Wandalowie najechali Państwo Rzymskie, doprowadzając je do upadku. Po nich przeszli najeźdźcy z azjatyckich stepów – Hunowie.
Po stu kilkudziesięciu latach nieustannej wojny wszystkich z wszystkimi, środkowa i wschodnia Europa stała się bezludziem. I w tę pustkę wkroczył…

Lud nowy i dotąd nieznany

…mówiący językiem „niesłychanie barbarzyńskim”, jak pisał o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei, kronikarz cesarza Justyniana. Bo właśnie za czasów tego władcy, na początku lat pięćsetnych, Słowianie niespodziewanie pojawili się nad Dunajem, na granicy państwa wschodniorzymskiego. Wrogiem byli trudnym, gdyż nie byli „centralnie sterowani”: nie mieli królów, decyzje podejmowali na wiecach, czego Grecy nie mogli zrozumieć: jak można tak się kłócić? Ten ustrój okazał się jednak ich atutem: mimo że gorzej uzbrojeni od wschodnich Rzymian (czyli Greków-Bizantyjczyków), regularnie ich zwyciężali, a w razie porażki uciekali na bagna, gdzie chowali się… pod wodą i oddychali przez rurki z trzciny.
Słowianie podbijali ówczesną Europę z niesłychanym rozmachem: około 500 roku, kiedy zaczęli dokuczać Bizancjum, zajęli także nasze ziemie, czyli dorzecze Wisły i Odry, kraj nad Dunajem, Kotlinę Czeską; wyszli nad Bałtyk u ujścia Odry i Łaby, założyli osady w środku obecnych Niemiec, kolonizowali doliny alpejskie i dzisiejsze północne Włochy. W przeciwieństwie do innych najeźdźców ze wschodu, chętnie porzucali wojenno-koczowniczy tryb życia, osiedlali się i brali się za uprawę roli. Zasiedlili w końcu Bałkany. Przez jakiś czas po słowiańsku mówiła cała obecna Grecja, włącznie z Peloponezem i wyspą Kretą. Pewna grupa Słowian osiedliła się w… Syrii, zakładając osadę Saqalabiya, czyli „Słowiańska”. Słychać było o słowiańskich osadach nawet za morzem, w górach Maroka!

Słowiańska Atlantyda

Skąd przybył ten tak liczny naród? Gdzie była jego kolebka? Najstarsze zabytki słowiańskie wykopano na terenach środkowej Ukrainy, na zachód od Kijowa, ale ten kraj był wówczas zbyt słabo zaludniony, by dać początek takiej masie ludzi. Przypuszczano nawet, że przybyli – jak wiele ludów przed nimi i po nich – ze stepów środkowej Azji; ale tak być nie mogło, gdyż Słowianie nie byli stepowymi koczownikami: trzymali się rzek i terenów wilgotnych. Bardzo możliwe, że przed swoim „wyrojeniem się” mieszkali jeszcze dalej na wschód: w pasie żyznych liściastych lasów nad rzekami Oką, Wołgą i Kamą, aż pod Ural.
Przyjście Słowian i ich najazdy odnotowali dwaj ówcześni dziejopisarze: wspomniany już Prokopiusz, oraz żyjący w Italii Jordanes. Potem jednak nadeszły „ciemne wieki”, nie wiemy nawet, co się działo w bardziej cywilizowanych częściach Europy. Po roku 600 n.e. przez prawie 300 lat o Słowianach nie ma niemal żadnych wzmianek. Żyli, karczowali lasy, budowali grody, wojowali z sąsiadami, urządzali sanktuaria, czcili bogów, wróżyli z lotu ptaków, śpiewali pieśni na cześć bohaterów – i z tej ich „złotej epoki” nie zachowało się NIC! Niewiarygodne, ale taka właśnie jest prawda. Cywilizacja Słowian przepadła niby legendarna Atlantyda.
Dlaczego tak się stało? Słowianie przed przyjęciem chrześcijaństwa nie używali pisma, nie pozostawili więc ksiąg ani zapisanych kamiennych tablic, choć są przesłanki ku istnieniu pisma. Wszyscy sąsiedzi Słowian byli piśmienni, we wszystkich słowiańskich językach przechowały się stare słowa pisać, czytać, księga i bukwa czyli litera. Do czego potrzebne byłyby te słowa, gdyby to był naród samych analfabetów? A kiedy powstał pierwszy słowiański alfabet, zwany głagolica (czyli „mówiące znaki”), zawierał on wiele liter nie występujących w żadnym innym piśmie. Nie pozostały jednak żadne dowody na istnienie dawnego alfabetu Słowian. Prawdopodobnie dlatego, że Słowianie pisali w drewnie, więc nie pozostawili po sobie żadynch kamiennych tablic. Swoje domy i twierdze budowali z drewna, które łatwo płonęło i niszczało. Zmarłych nie składali do grobów wraz z wyposażeniem na drogę w zaświaty. Nieboszczyków palili na stosach, prochy zaś albo rozsiewali w świętych miejscach albo umieszczali w kapliczkach na słupach. Z jednego i drugiego obyczaju archeolog nie ma żadnego pożytku. Nasi przodkowie jakby celowo zmówili się, aby utrudnić życie naukowcom!

Tajemniczy bogowie

Kiedy około osiemsetnego, dziewięćsetnego, tysięcznego roku Słowianie zaczęli przyjmować chrześcijaństwo, i na ich ziemie przybyli czarno ubrani kapłani nowej religii, ich rodzima kultura nie miała żadnych szans na przetrwanie. Była „pogańska” – czyli podejrzana o konszachty z diabłem i dlatego skazana na zagładę.
Średniowieczni misjonarze rzadko zapisywali imiona obalanych bogów. Wzmianki o słowiańskich bóstwach zachowały się tylko z dwóch odległych punktów Słowiańszczyzny: znad Łaby i Bałtyku oraz z Kijowa, gdzie autor staroruskiej kroniki, mnich Nestor zapisał imiona „bałwanów”, które ustawił nad Dnieprem kniaź Włodzimierz, zanim przyjął chrzest. Od niego dowiadujemy się, że w Kijowie czczono „Peruna … z głową srebrną i wąsem złotym, i Chorsa, Dadźboga, i Strzyboga, i Simargła, i Mokosza.” Ale z tejże kroniki wynika, że był to kult nowy, państwowy, odgórnie zarządzony przez Włodzimierza. W jakich bogów naprawdę wierzyli kijowianie? – nie wiadomo.
Bogowie Słowian byli zapewne dużo bardziej nieuchwytni, mgliści, niż bóstwa starożytnych ludów znad Morza Śródziemnego. Aby pewne bóstwo nabrało wyrazistości, musi mieć świątynie, posągi – najlepiej trwałe i kamienne – swoje czyny i księgi. Do obsługi tego wszystkiego potrzebna jest cała rzesza kapłanów. Słowianie tego nie mieli. Nie mieli kapłanów. Nie budowali świątyń. (Nie wierzmy w ich „gontyny” czy „kąciny” – to dopiero Połabianie z terenów obecnej Meklemburgii w ostatniej fazie wojen z Niemcami, tuż przed swoją klęską, zaczęli stawiać świątynie swym bóstwom na wzór chrześcijański.) Słowianie czcili swoich bogów w świętych miejscach – w gajach, nad rzekami, na wzgórzach i u źródeł, ale zawsze pod gołym niebem.
Wiemy, że jedna z modlitewnych pozycji polegała na kładzeniu się na wznak i patrzeniu w niebo – żaden inny naród tak się nie modlił…..

Klątwa Galla Anonima

Skoro Słowianie przybyli ze wschodu, aż spod granic szamańskiego matecznika – Syberii, to jasne się staje, że ich religijno-kulturowe pojęcia były kompletnie obce dla ówczesnych chrześcijan z zachodniej i południowej Europy. Swoim sposobem myślenia i swymi wierzeniami za bardzo różnili się nie tylko od chrześcijaństwa, ale i od tego, co wyczytano o dawnych „poganach”, czyli wyznawcach Zeusa, Marsa i innych starych bóstw śródziemnomorskich.
Chrześcijańscy misjonarze przychodzili do ludu, którego nie rozumieli i rozumieć nie chcieli. A jego kulturę uważali za tak głęboko pogańską, diabelską wręcz, że zasługującą jedynie na jak najszybsze zapomnienie. Nikt inny jak nasz pierwszy kronikarz, znany pod umownym imieniem Gall Anonim – bo zapomniał się pod swoją kroniką podpisać – takimi oto słowy przeklął słowiańską przeszłość:
„Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa…”
Ta klątwa okazała się skuteczna. Dzięki Gallowi i jemu podobnym, dawnych Słowian rzeczywiście pochłonęła „niepamięć wieków”. Choć może jakieś wspomnienia trwają do dziś: w wykopaliskach naszej ziemi, w kulturze ludowej, a także w naszej głębokiej pamięci, tej, do której dostęp mają tylko magowie i szamani.

Bóg, czart, bies…

Słowianie wierzyli w pewną liczbę boskich mieszkańców niebios – dawców światła, deszczu i pomyślności, ale chyba nie wysilali się, aby ich wszystkich przeliczyć. Niemal pewne jest, że pierwsze miejsca, jako Bóg Najwyższy, zajmował Perun, Bóg Burzy, znany także pod imionami Świętowit i Jarowit. Słowo „bóg” znaczyło „budzący lęk” (z powodu swej potęgi). Inną nazwą istot nadprzyrodzonych był „kyrtu”, później „czrtu”, czyli „potężny”. Ale tym mianem chrześcijanie zaczęli nazwać nie Boga, lecz… diabła, czyli właśnie czarta.
Inne diabelskie imię, bies, pierwotnie oznaczało coś zupełnie innego: środek rozjaśniający umysł, a więc napój z halucynogennych grzybów i jagód, którym słowiańscy wróże-szamani raczyli się podczas „biesiady” czyli, dosłownie „jedzenia biesów”. Ponieważ starą nazwą szamana-czarownika był „wołchw”, takie czarnoksięskie zebranie nazywano „wołchwotą”, czyli – w obecnej polszczyźnie – „ochotą”. Cóż, pod wpływem grzybów-biesów nasi wołchwowie byli zdrowo „podochoceni”!
W ułamkach starych słów i nazw przechowały się inne miana słowiańskich „świętych mężów”, pośredników między ludźmi i bogam-duchami. Szaman uzdrowiciel nazywał się „lekarz”. Jakimś innym rodzajem uzdrowiciela-zaklinacza był „choroman”. Był też „kołud” – i zapewne przepowiadał przyszłość. Były też mądre niewiasty „wilchwy” lub „wilchy”. Czynność wróżenia z lotu ptaków nazywała się „kobiti”, ptak wróżebny – „kobiec”, mistrz wróżenia tym sposobem – „kobieł”, a może „kobacz”. Przede wszystkim zaś szaman-wróżbita nazywał się „bak” – czyli ten, który pilnie baczył na wieszcze znaki.

Wojciech Jóźwiak

 

Tekst ze strony http://kodczasu.pl/printview.php?t=957&start=0&sid=df53d412bf7b2636a6c998908ac0ca3e